Dołączył: 05 Maj 2009 Pochwał:2 Posty: 1029
Skąd: Z miejsca, które nazywają Rajem.
Rasa: Anioł
Ranga: Wędrowiec
Płeć: on
Wiek: wygląda na 19, w rzeczywistości, setki, a nawet tysiące.
Broń: wdzięk i uroda
Mechanizm: -
Bóg: Iluvatar Tytuł: Dobra Dusza
Charakter: Łagodny smutek graniczący niemalże z obojętnością, dziwne przygnębienie, które ma tak wiele wspólnego z tęsknotą...
Wygląd: Niewysoki, szczupły, zadziwiająco drobny, o białych, śnieżnych włosach i błękitnych, niezwykłych oczach.
Cechy charakterystyczne: Wiara
Wzrost: 170 cm
Waga: niska
Dla młodzieży toalety były niegdyś bardzo ważnym miejscem - tutaj uczniowie po kryjomu palili papierosy i trawkę oraz tworzyli ściągi czy spotykali się po cichu ze swoimi miłościami.
Na drzwiach i ścinach łazienek można jeszcze dostrzec różne wyryte napisy - zarówno te obrażające nauczycieli, jak i wyznania wiecznej miłości.
Z polowania nic nie wyszło. Cholerny deszcz, jak się rozpada to nawet słonia nie wyczuję. Nic teraz nie tylko jestem głodny ale i muszę skorzystać. wracam do ludzkiej formy i idę wzdłuż korytarza aż dochodzę do dawnych toalet, wchodzę do męskiego kibla i kieruję się w stronę jedynego pisuaru z którego nie wyrasta jeszcze dziko rosnący krzaczek petunii. Załatwiam swoją potrzebę i myję ręce w wodzie z kranu pod którym leży rozbita porcelanowa umywalka. Wciągam głęboko powietrze i czuję jakieś stworzenie może kilka są gdzieś w okolicy, jeszcze jeden oddech i teraz już wiem to na pewno szczur nawet kilka. Tak, cała rodzinka wielkich jak koty nażartych szczurów. Chcę się przemienić ale zdaj sobie sprawę że to głupie. Wybiegam robiąc taki hałas ,że pewnie było mnie słychać w całym budynku. Wyważam drzwi do sąsiedniego pomieszczenia w którym zapewne za czasów działania placówki była stołówka. Rozglądam się po czym rozbijam spruchniałe krzesło, z prowizoryczną maczugą z gnijącego drewna rozpoczynam poszukiwania. Po kilku minutach wreszcie zlokalizowałem gniazdo i kilka sztuk biegających beztrosko po całej dziewczęcej przebieralni. wystarczyło jedno celne uderzenie by złamać moją "niebezpieczną" broń na drzazgi
jednak wystarczyło to by złamać kark dorodnemu, obrośniętego tłuszczykiem szczurka.
No.. Maluszku na pewno będzie z ciebie pyszna kolacyjka...wycedziłem nie mogąc powstrzymać śmiechu. Teraz muszę tylko wybrać odpowiednie miejsce na nocleg. Z martwym szczurek trzymanym za ogon udaję się w stronę sali gimnastycznej by spożyć mojego gryzonia...
_________________ Czy, Ty wiesz, że reggae to nałóg?
Dołączył: 29 Paź 2009 Posty: 117
Rasa: Człowiek
Ranga: Myśliwy
Płeć: Kobieta
Wiek: 24
Broń: Kastety. Mechanizm.
Mechanizm: Ręce, od dłoni do ramienia, zrobione z tytanowego stopu. Pokryte sztuczną skórą. Z przegubów wysuwają się dwa ostrza.
Bóg: jest wieczny
Charakter: Neutralny, czyni to, co uważa za właściwe. Nie czuje się związana z ideami dobra czy zła, prawa czy chaosu.
Wygląd: Ciemne włosy, zielone oczy, wysportowana sylwetka, energiczne ruchy. Zwykle ubiera się w płaszcz, pod którym nosi strój typowy dla czyścicieli.
Choroba: Hotei
Wzrost: 1,78cm
Waga: 65kg
Blok, blok, blok, kontratak….
Blok, blok, blok, kontratak….
Wampir był wątły i niewysoki jak na przedstawiciela swojego gatunku ale nadrabiał to niesamowitą szybkością. Gdyby nie wspomagacz układu nerwowego, w jaki zaopatrzony był pancerz bojowy Madison, czyścicielka już dawno leżałaby martwa. Nowoczesna technologia jaka wychodziła ze ściśle tajnych pracowni inżynierów była warta każdego dolara jaki na nią wydano.
Ssacz początkowo opanowany i pewny łatwej wygranej teraz zaczął tracić nerwy i atakować bardziej chaotycznie. Madison coraz częściej udawało się znaleźć lukę w jego obronie.
- To już nie potrwa długo – pomyślała.
Walczyli w niewielkim pomieszczeniu, więc ostrza miała schowane, by nie zahaczyć nimi o ścianę. Taka nagła utrata równowagi mogło mieć dla niej poważne konsekwencje.
W końcu, na ułamek sekundy wampir opuścił gardę. To wystarczyło. Madison zręcznie wprowadziła uderzenie w sam środek klatki piersiowej, uruchamiając jednocześnie ostrza, które posłusznie wysunęły się z jej nadgarstka, przebijając przeciwnika na wylot. Błyskawicznie wyciągnęła je z powrotem i odskoczyła do tyłu.
Nie-człowiek zacharczał, chwiejąc się na nogach.
Czyścicielka wykonała krok naprzód i szybkim ruchem ostrzy z obu rąk dokończyła dzieła wykonując dekapitację. Głowa wampira poleciała w bok, malowniczym łukiem, ochlapując ściany toalety oraz sporą część Madison.
- Huh… - odetchnęła głęboko, wycierając posokę z twarzy.
[z/t]
_________________
"Słuchaj kotuś, mam tu, w tej łapie, pięć kos ostrych jak brzytwy. Nie radzę, jak matkę szanuję, nie radzę, bo będzie rzeźnia. Jatka będzie!"
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach